Pierwsze przykazanie lingwistyki: Zawsze ignoruj rdzeń słowiański!

Na początek trochę statystyk:

W Europie dominują trzy społeczności: Słowianie, Germanie i Romanie

Do państw słowiańskich zalicza się:

  1. Rosję
  2. Ukrainę
  3. Białoruś
  4. Polskę
  5. Czechy
  6. Słowację
  7. Słowenię
  8. Chorwację
  9. Bośnię
  10. Serbię
  11. Czarnogórę
  12. Macedonię
  13. Bułgarię

Ze względów kulturowych można zaliczyć też Litwę i Łotwę.

Do państw germańskich zalicza się:

  1. Szwajcarię
  2. Luksemburg
  3. Holandię
  4. Niemcy
  5. Danię
  6. Szwecję
  7. Norwegię
  8. Wielką Brytanię
  9. Islandię

Ze względów kulturowych można tu też zaliczyć Irlandię.

 Do państw romańskich zalicza się:

  1. Portugalię
  2. Hiszpanię
  3. Francję
  4. Belgię
  5. Włochy
  6. Rumunię
  7. Mołdawię.

 Doliczamy też minipaństwa postrzymskie: Andorrę, San Marino, Monako i Watykan

Państwa nie uwzględnione w powyższym zestawieniu to:

  1. Węgry (pod silnym wpływem państw słowiańskich)
  2. Finlandia (pod silnym wpływem państw germańskich)
  3. Estonia (pod silnym wpływem państw słowiańskich i bałtyckich)
  4. Grecja (pod silnym wpływem państw słowiańskich)
  5. Cypr
  6. Malta
  7. Albania

Mam też świadomość istnienia Basków, Szkotów, Walijczyków, Kaszubów itd., ale widać jasno, że państw poza tymi trzema grupami jest niewiele i nie są za duże, więc chwilowo je pominiemy.

Wymieniam z pamięci, więc mogłem kogoś pominąć, z góry przepraszam :).

Ilość państw w grupach:

  • Słowiańskie: 13 + 2
  • Germańskie: 9 + 1
  • Romańskie: 7 + 4

Nie trzeba być matematykiem po studiach, by zauważyć, że państw słowiańskich i bałtyckich jest prawie tyle, ile wszystkich pozostałych.

Zobaczymy teraz ludność (https://en.wikipedia.org/wiki/Ethnic_groups_in_Europe):

  • Słowianie: 235 mln (w przypadku Rosjan i Polaków uwzględniono tylko tych mieszkających w Europie)
  • Romanie: 190 mln
  • Germanie: 180 mln

Oczywiście uwzględnia to ludność po mieszkańcach państw, a nie po pochodzeniu. Więc spokojnie można odjąć po 10 mln (jak nie więcej) Romanom i Germanom na rzecz Słowian mieszkających w ich krajach.

Znów wychodzi, że Słowian jest prawie tylu, co pozostałych razem.

Teraz zobaczmy powierzchnię.

680px-Slavic_europe.svg

Nie trzeba być geografem, by zobaczyć, że już sama europejska część Rosji jest większa od całego zachodu, a państwa słowiańskie zajmują ponad połową kontynentu. Cała Rosja jest prawie 2 razy większa od całej Europy.

No więc o co kaman?

Skoro jesteśmy hegemonem politycznym, demograficznym i terytorialnym, to co poszło nie tak?

Nie chodzi o nic więcej, jak o zniewolenie umysłowe.

SZPITAL

Oto przykład na podstawie słowa „szpital”:

Angielski wikisłownik: From Old French hospital (Modern French hôpital), from Latin hospitālis (“hospitable”), from hospes (“host, guest”). → From Proto-Italic, an old compound of hostis and the root of potis. The only direct Indo-European cognate is Common Slavic *gospodь (“lord, master”), which would render the supposed Proto-Indo-European reconstruction as *gʰost(i)potis, a compound of *gʰóstis (whence hostis) and *pótis (whence potis).

Polski wikisłownik: niem. Spital wg. Słownika etymologicznego Doroszewski Online.

Już na pierwszy rzut oka widać, że Anglik dowie się, że szpital i gospoda to w zasadzie to samo słowo, ale Polak dowie się, że słowo jest… NIEMIECKIE?!?!?! Zajrzyjmy do tego Doroszewskiego, żeby zobaczyć co tam jest.

http://sjpd.pwn.pl/haslo/szpital/

A tam w ostatniej linijce jak byk: <nm. Spital> (?!?!). Na niemieckim Wikisłowniku nie ma etymologii wcale, bo każdy Niemiec przecież wie, że wszystkie słowa najpierw były niemieckie :).

HOTEL, HOSTEL

Sprawdźmy teraz słowa hotel i hostel, dla niezorientowanych: to jest to samo słowo, ale we francuskim polskie S pomiędzy samogłoską, a spółgłoską przechodzi w daszek nad samogłoską. Stąd hostel → hotel, festival → feta itd.

Angielski wikisłownik: Middle English, from Old English reinforced by Old French (h)ostel, from Late Latin hospitale (“hospice”), from Classical Latin hospitalis (“hospitable”) itself from hospes (“host”) + -alis (“-al”). → From Proto-Italic, an old compound of hostis and the root of potis. The only direct Indo-European cognate is Common Slavic *gospodь (“lord, master”), which would render the supposed Proto-Indo-European reconstruction as *gʰost(i)potis, a compound of *gʰóstis (whence hostis) and *pótis (whence potis).

Polski wikisłownik: franc. hôtel.

Polski gimnazjalista, który „chce wniknąć” dowie się jedynie, że to francuskie słowo.

Oczywiście słowo to jest polskie. Składa się z dwóch połączonych rdzeni: Gość + podź. Gość ma to samo znaczenie, co obecnie, choć w drugim znaczeniu oznacza też osobę goszczącą. Podź wymaga wyjaśnienia. Oznacza ono męża, ojca, siłę i jest obecne w takich polskich słowach jak potęga czy potężny. Połączenie tych słów czyli Gospodź, oznacza po prostu „siłę goszczenia”, stąd gospoda, gospdarz i gospodarować, a miejsce gdzie się gospodaruje i czynność gospodarowania to gospodarka. Gospoda i hospital są dokładnie tym samym słowem i to samo oznaczają G → H oraz D → T, to jest miejsce gdzie otacza się opiekę nad obcymi (gośćmi).

JEDEN WIELKI WAŁEK

Podsumowując. Jeśli w polskim wikisłowniku chcę dodać polską etymologię, to mi zaraz usuwają, bo trzeba podać źródło. A w źródle jest, że to niemieckie słowo! To jak rozmowa z rosyjskim policjantem, który daje mandat, za przejazd na czerwonym świetle, a przecież sygnalizatora nie było. Przed sądem rosyjski policjant to zawsze osoba zaufania publicznego i zawsze ma „wiekszą rację”, niż obywatel. Sądu oczywiście nie przekonało nawet nagranie z wideorejestratora, na którym sygnalizatora nie ma :).

Polskie słowniki etymologiczne wskazują tylko „pierwszą” etymologię, która jest niemiecka, angielska, francuska lub łacińska (czyli zawsze zachodnia), a nikt nie zadaje sobie trudu by kopać dalej, do źródła. W efekcie całe pokolenia Polaków uczonych na takich słownikach myśli, że wszystko, co jest w Polsce, wzięło się z zachodu! Dziwi mnie, że nikt nie wyłamuje się z tego kanonu, najprostszy wniosek jest taki, że zalecenie jest „odgórne”. Alternatywnie, 15 lat nauki w szkole, by zostać lingwistą, gdzie pakują Ci do głowy od dziecka, że wszystkie słowa są zachodnie, powoduje, że piszesz takie bzdury, bo naprawdę tak myślisz. Co też ma sens, bo gdybyś myślał inaczej, nigdy nie dostałbyś dyplomu i nigdy nie mógłbyś napisać słownika.

Jednak jako ten, co „wnika” postaram się wyjaśnić na czym polega kolejny obłęd tej sytuacji. Otóż jeśli ja napiszę etymologię, to jest ona usuwana, bo nie ma źródeł, więc to „etymologia ludowa”. Muszę użyć źródła. Nie ma sprawy, ale czy ktoś zadał sobie trud odpowiedzi na pytanie, skąd niby źródło ma takie informacje? No z kolejnych źródeł, a te z kolejnych i kolejnych. W końcu jednak źródła się kończą i ktoś MUSIAŁ ZASTOSOWAĆ ETYMOLOGIĘ LUDOWĄ, no bo innej drogi nie było! Dlaczego on mógł, a my nie? A co jeśli po drodze popełniono błąd? A co jeśli po drodze celowo zmieniono źródło? Od tego momentu dla polskich etymologów „nowe źródło” staje się „prawdą objawioną” i dla kolejnych pokoleń „jedyną słuszną”, którą można wpisywać do słowników.

Za granicą

Jednak nie tylko w Polsce tak jest, dopóki nie było angielskiego Wikisłownika, to cała literatura zagraniczna dotycząca badań nad językami hinduskimi z rewelacją przyjmowała podobieństwa między hindi, a angielskim, włoskim czy hiszpańskim. Dziwnym trafem prawie nikt nie zauważył, że hindi i polski (a nawet rosyjski, ale polski bardziej) to w rdzeniach jest praktycznie ten sam język! Geograficznie rosyjski i urdu (jezyk prawie identyczny z Hindi używany w Pakistanie) jest rozdzielony TYLKO 10km przestrzenią. Zobaczcie na mapie gdzie jest Tadżykistan, Afganistan i Pakistan. Afganistan rozdziela języki słowiańskie i hinduskie tylko na szerokość 10km! Kolejne pokolenia osób piszących słowniki etymologiczne po prostu ignorowała języki słowiańskie jako te, co wprowadzają więcej zamieszania, niż pożytku. Słowiańskie języki bowiem są dokładnie na środku ze wszystkich języków indoeuropejskich.

Niebezpieczne języki słowiańskie

Kiedy etymologia rozwijała się wspaniale (XIX w.), to jak wszyscy wiemy, Polski nie był na mapach, niestety z powodu naszej ignorancji nie wiemy, że nie tylko Polski. Na mapach nie było również: Litwy, Łotwy, Czech, Słowacji, Ukrainy, Białorusi, Słowenii, Chorwacji, Serbii, Czarnogóry, Bośni, Macedonii czy Bułgarii. Na mapie świata z państw słowiańskich była TYLKO ROSJA, która w relacjach z zachodem była kontrolowana, albo przez Żydów, albo przez Niemców.

Żeby mi nikt tu nie walił z antygermanizmem czy antysemityzmem, albo że nie wiem, co mówię:

Antygermanizm z Wikipedii: Katarzyna II Wielka ur. 2 maja 1729 w Szczecinie. A jej mąż to: Piotr III Fiodorowicz, Пётр III Федорович ur. 21 lutego 1728 w Kilonii. To ja się pytam szanowne grono historyków: od kiedy to Rosjanie rodzą się w Szczecinie, albo w Kilonii? Rozbiorów dokonały 3 państwa niemieckie!

Antysemityzm z Wikipedii: Lew Dawidowicz Trocki, właśc. Лейба Давидович Бронштейн, Lejba Dawidowicz Bronsztejn (ur. 7 listopada [26 października st.st.] 1879 w Janówce w guberni chersońskiej, zm. 21 sierpnia 1940 w Meksyku) – rewolucjonista rosyjski, jeden z twórców i przywódców RFSRR i ZSRR. Grigorij Jewsiejewicz Zinowjew[1], ros. Григорий Евсеевич Зиновьев, właśc. Owsiej-Gerszen Aronowicz Radomyslski, ros. Овсей-Гершен Аронович Радомысльский, także Hirsz Apfelbaum, ros. Хирш Апфельбаум (ur. 23 września 1883 w Jelizawietgradzie, zm. 25 sierpnia 1936 w Moskwie) – czołowy działacz ruchu bolszewickiego pochodzenia żydowskiego. Lew Borysowicz Kamieniew, ros. Лев Борисович Каменев, właściwie Lew Rozenfeld, ros. Розенфельд (ur. 18 lipca 1883 roku w Moskwie, zm. 25 sierpnia 1936 tamże) – czołowy działacz ruchu bolszewickiego, pierwszy Przewodniczący Centralnego Komitetu Wykonawczego RFSRR. To ja się pytam szanowne grono historyków, czy Rosjanie nazywają się: Bronsztejn, Apfelbaum, Rozenfeld?!?! Proszę sobie zobaczyć, kto zorganizował przewrót komunistyczny w Rosji, nazwisko po nazwisku… bo Rosjanie to raczej nie byli! Przewrót komunistyczny, to po prostu sposób na dokończenie procesu zniewolenia ludów słowiańskich, który nota bene się udał, ale dopiero 25 lat później.

Wracając do tematu przewodniego, w XIX wieku bardzo nie na rękę było „odkryć”, że języki słowiańskie są najstarszymi językami świata, a wśród nich to właśnie język polski jest najbardziej archaiczny. Najbardziej nie na rękę było to oczywiście Niemcom, którzy wtedy kontrolowali całą słowiańszczyznę. Wyobraźcie sobie, co by się mogło stać, gdyby okazało się, że Niemcy niewolą kolebkę cywilizacji europejskiej! Dlatego lepiej było zrobić jak się zrobiło, czyli wmówić światu, że Słowianie nagle pojawili się w IX w. na środku Europy (chyba przylecieli z kosmosu, albo zmaterializowali się z niewolniczej energii, bo inaczej oficjalne fakty nie mają sensu). Nie mówili, nie robili, tylko mieszkali na drzewach i drapali się całe dnie pod pachami. Nagle przyszli chrześcijanie z błyszczącym krzyżem, wtedy Słowianie poczuli jego moc, zeszli z drzew, zjednoczyli się, stworzyli państwo, język i całą kulturę. Pierwszymi słowami były zapewne: „Boże, coś Polskę…”.

W XIX w. kiedy badano pismo Etrusków stwierdzono, że do niczego to to nie podobne i koniec. Jednak Polacy szybko zakumali, że język Etrusków i język Polski są spokrewnione. W następnych postach znajdziecie moje tłumaczenia tekstów etruskich. Sami ocenicie w jakim języku są napisane. Oficjalnie jednak pisma Etrusków nie da się odczytać, ponieważ okazałoby się, że Słowianie jednak nie przylecieli z kosmosu, tylko stworzyli podwaliny pod całą kulturę Rzymu! Dla niezorientowanych, powiem tylko, że Etruskowie to naród, który żył w Italii przed Rzymianami. Rosjanie oczywiście nie pozostali Polakom dłużni i 100 lat później stwierdzili, że Etruski – Eta russkij. Jednak język rosyjski powstał nawet według oficjalnych źródeł 300 lat później niż polski. Nie należy go jednać mylić z językiem ruskim i staroruskim, który od zawsze był używany na terenach lechickich. Dlatego białoruski i ukraiński są tak do polskiego podobne (zdecydowanie bardziej niż rosyjski).

W XX wieku państwa słowiańskie odzyskały niepodległość, ale na dużo im się to nie zdało. Często walczyły między sobą. Napad ZSRR i Czechosłowacji na Polskę w 1919 i 1920 roku. Zajęcie Wilna przez Polaków w 1920 r. Polska zdradza Ukrainę w 1921 roku, potem ukraiński odwet na Wołyniu. Wojny w Jugosławii. Zamiast stworzyć znów jedno wielkie państwo jak kiedyś, państwa słowiańskie walczyły między sobą, a przez to Niemcy, a później też ZSRR zlikwidowały ich niepodległość w ciągu 20 lat. Potem był komunizm i znów ze względów ideologicznych nie można było na zachodzie mówić, że kolebka cywilizacji jest u komunistów, bo wszystko co komunistyczne, jest przecież złe.

Potem powstała poprawna politycznie teoria języka praindoeuropejskiego, każdy wie, że taki język nie istniał, ale w słownikach „trzeba” się do niego odwoływać!!! Niech mi ktoś wymyśli lepszą bzdurę i dowód na anaukowość pseudonaukowców! Szczęściem w nieszczęściu jest to, że w przypadku języka praindoeuropejskiego można łatwo wykazać, które rdzenie są rzetelne, a które są wzięte z d…. Po prostu sprawdza się jak „wynaleziono” taki rdzeń i można to zawsze zakwestionować. Rdzenie, które ciężko zakwestionować, dziwnym trafem najbardziej podobne są do języków słowiańskich.

Obecnie mamy tak już wyprane mózgi, że nawet jak ktoś przedstawia dowody „mocniejsze” niż te, na podstawie których stworzono teorię obowiązującą obecnie, to się wymaga od niego „źródeł”, a w nich przecież jest nieprawda, którą właśnie próbujemy wykazać. Równie dobrze możesz udowadniać, że ziemia jest okrągła, ale jako źródło możesz wykorzystać biblie, podręczniki lub katechizmy średniowieczne. Dostaniesz oczywiście kilka do wyboru, żeby nie było, że ktoś Ci narzuca jak masz myśleć. Chwała demokracji!

k.

Reklamy

57 thoughts on “Pierwsze przykazanie lingwistyki: Zawsze ignoruj rdzeń słowiański!

  1. Dziękuję za świetny tekst! Dawno to czułam. Od lat nie mogę zrozumieć, dlaczego my nie mamy historii przed Mieszkiem I – albo inaczej: zastanawiałam się, kim historycznie byli Słowianie i Polacy, że naszą historię tak pracowicie wyczyszczono.
    Czekam na kolejne wpisy 🙂

    Polubienie

  2. 1. Pozycja obowiązkowa – T.S. Marski “Księga Popiołów”, to jest jak „blue pill”.
    2. Następnie niesamowite materiały Pana Pawła Szydłowskiego:
    https://www.youtube.com/channel/UCpdXoN2J3Irki8-9AWqtEsA
    i Pana Czesława Białczyńskiego:
    https://bialczynski.wordpress.com/krolestwo-sis-i-jego-cuda/sztuka-krolestwa-sis/polska-wizja-baji-tleledrag-t-s-marski-ksiega-popiolow/.
    3. Na deser – zapoznanie się z dziełem Ignacego Pietraszewskiego i jego tłumaczeniem mającej kilka tysięcy lat ZendAwesty, a właściwie ZEN-DASZTY – w oryginale dostępnej w Cyfrowej Bibliotece UJ:
    http://jbc.bj.uj.edu.pl/dlibra/docmetadata?id=268798
    oraz materiałem
    http://bialczynski.wordpress.com/2012/05/05/ignacy-pietraszewski-1796-1869-i-jego-zendawesta-zen-daszta-straznik-wiary-slowian-iv-sssss-wilno/
    4. Iluzja matrix opada.
    Pietraszewski UDOWODNIŁ istnienie naszych wspaniałych przedchrześcijańskich korzeni. Nie piszę pogańskich, bo to pejoratywne określenie, nie mające nic wspólnego z rzeczywistością.
    Koronnym dowodem koncesjonowania w Polsce historii i jej nauczania jest fakt nauki dzieci w szkole mitologii greckiej i rzymskiej (obcej nam kulturowo), a nie Naszej rodzimej np. słowiańskiej czy sarmackiej.
    Świadomy i dumny Polak – tego nie mogą znieść.

    Zresztą teksty autora tego bloga uważam również za doskonałe.

    Polubienie

  3. Bardzo dobry artykuł, Cieszę się, że mogę się dowiedzieć zapomnianej/ukrytej historii Słowian. Może uda się rozpowszechnić, wszak warto wiedzieć o swych korzeniach i być może jako potomkowie Słowian odzyskamy poczucie tożsamości

    Polubienie

    • A ja zasmuciłem.

      Łatwo i przyjemnie jest snuć takie rozważania, ale bez poparcia jakimikolwiek dowodami, to wszystko są tylko bajki i to szkodliwe. Wiadomo od dawna o istnieniu praindoeuropejczyów, którzy, jak nazwa wskazuje, byli przodkami ludów Europy, Bliskiego Wschodu i Indii – tzw. rasa kaukaska (to określenie genetyków, nie historyków). Komparatystyka pokazuje wskazane w tekście związki językowe tych ludów, ale bez choćby jednego dowodu, że dane słowiańskie słowa pojawiały się przed innymi, to tylko czcze wymysły, bo równie dobrze proces przejmowania i wpływania mógł być dokładnie odwrotny od zaprezentowanego, albo w ogóle mieć jakieś inne, nieuwzględnione źródło.

      Argument z powierzchnią Rosji jest nie do przyjęcia. Ilu Nie-Rosjan tam mieszka i na jakiej powierzchni kraju? Druga rzecz: do zaborów Rosja była mniejsza od Korony. Dopiero potem, w XIX wieku, w epoce kolonializmu zaczęła systematycznie podbijać Syberię i Stepy Centralnej Azji. Przy czym etnicznie jedyni tamtejsi Słowianie to przesiedleńcy.

      Caryca Katarzyna Niemką? Ktoś tu zapomniał, że przez połowię znanej nam historii Europą trzęsły dwa rody: na zachodzie Habsburgowie, na wschodzie Jagiellonowie. Poza tym praktycznie nie dopuszczano do panowania ludzi urodzonych z mezaliansów. To takie dziwne, że większość koronowanych głów była spokrewniona? W każdym tutejszym tekście łatwo zauważyć takie nieścisłości, trzeba by całych postów, by je wszystkie opisać i obalić.

      Życzyłbym sobie, aby autor przeprowadził regularne badania, używając metody naukowej, bazując na znaleziskach, archaicznych zapiskach, i innych tego typu źródłach tak, by można było uznać efekty pracy za wiarygodne stwierdzenia, a nie tylko czcze przechwałki, jakim to wspaniałym narodem jesteśmy (tylko jakoś dziwnie przez ostatnie 300 lat wszyscy kopią nas bezkarnie w d…). Albo, jeśli praca taka, zgodna z poprawną metodologią jest dla autora zbyt trudna, a w ogólności regularne badania naukowe są trudne (wiem, bo sam podjąłem ten trud), niech jawnie przyzna, że pisze bajki, w które wszyscy chcielibyśmy wierzyć.

      Całość tekstu robi więcej krzywdy niż pożytku, będąc w najlepszym razie pseudonauką (polecam sprawdzenie definicji nauki, paranauki i pseudonauki; może być nawet na polskiej wikipedii, akurat te definicje są tam poprawne), jeśli nie zwykłym bajaniem w celu zabłyśnięcia. Mam propozycję: jeśli odtwarzanie kultury słowiańskiej nie może być naukowe, niech będzie chociaż paranaukowe i wyraźnie oddzielone od tworzenia baśni, które same w sobie też mogłyby pomóc poprzez popularyzację.

      Niestety wielu jest piszących, którzy mylą „wydaje mi się” i „wiem to na pewno”, a zbyt mało tych, którzy naprawdę badają i szukają. Ale tak to już jest, że „historia badań na Słowianami jest historią rozczarowań”.

      Autor zna kilka języków programowania, polecam mu więc studia nad matematyką, w szczególności dziedzinami mocno formalnymi: np. klasyczna geometria, teoria zbiorów, topologia, algebra abstrakcyjna, albo może bliższy informatyce rachunek lambda. Matematyka jak mało co uczy poprawności i precyzji rozumowań. Oczekując na rzetelne wyniki życzę cierpliwości i sił do metodologicznych badań.

      Sława poszukującym prawdy!

      Polubienie

      • „Łatwo i przyjemnie jest snuć takie rozważania, ale bez poparcia jakimikolwiek dowodami, to wszystko są tylko bajki i to szkodliwe.”
        – Rozumiem, że masz jakiekolwiek dowody na poparcie swoich tez?
        – Rozumiem, że jak dowiadywałeś się oficjalnej wersji, to też dostałeś jakieś dowody? Przedstaw proszę.

        „Wiadomo od dawna o istnieniu praindoeuropejczyów, którzy, jak nazwa wskazuje, byli przodkami ludów Europy, Bliskiego Wschodu i Indii – tzw. rasa kaukaska (to określenie genetyków, nie historyków).”
        – Nigdy nie przedstawiono dowodów na to, że praindoeuropejczycy to nie prasłowianie.
        – Nie istniał również nigdy język praindoeuropejski.

        „Komparatystyka pokazuje wskazane w tekście związki językowe tych ludów, ale bez choćby jednego dowodu, że dane słowiańskie słowa pojawiały się przed innymi”
        – Ktoś nie odrobił lekcji 🙂 – poczytaj inne posty. Zacznij od tego o Oceanie.

        „Caryca Katarzyna Niemką? Ktoś tu zapomniał, że przez połowię znanej nam historii Europą trzęsły dwa rody: na zachodzie Habsburgowie, na wschodzie Jagiellonowie.”
        – I to rozumiem jest argument, że nie była Niemką?

        „Życzyłbym sobie, aby autor przeprowadził regularne badania, używając metody naukowej, bazując na znaleziskach, archaicznych zapiskach, i innych tego typu źródłach tak, by można było uznać efekty pracy za wiarygodne stwierdzenia, a nie tylko czcze przechwałki, jakim to wspaniałym narodem jesteśmy (tylko jakoś dziwnie przez ostatnie 300 lat wszyscy kopią nas bezkarnie w d…).”

        – Chyba nie zauważyłeś, że ten blog jest efektem takiej właśnie pracy. Rozumiem, że jeśli badając to samo dojdę do innych wniosków niż ogólnie przyjęte, to znaczy, że nie badałem i mam badać aż do skutku? Coś mi się szkoła przypomina :).

        „Całość tekstu robi więcej krzywdy niż pożytku, będąc w najlepszym razie pseudonauką (polecam sprawdzenie definicji nauki, paranauki i pseudonauki; może być nawet na polskiej wikipedii, akurat te definicje są tam poprawne), jeśli nie zwykłym bajaniem w celu zabłyśnięcia.”

        – odnośnie definicji z podręczników i Wikipedii odsyłam do pierwszego postu na blogu (tego o WTC).

        „Niestety wielu jest piszących, którzy mylą „wydaje mi się” i „wiem to na pewno”, a zbyt mało tych, którzy naprawdę badają i szukają. Ale tak to już jest, że „historia badań na Słowianami jest historią rozczarowań”.”

        – no to może napisz, co takiego wybadałeś i jak, bo napisałeś w tym długim poście jedynie opinie bez pokrycia merytorycznego (wygląda właśnie na typ: „wydaje mi się” i „wiem to na pewno”. Poczytaj inne posty, może historia badań nad Słowianami przestanie wtedy być historią rozczarowań.

        „Autor zna kilka języków programowania, polecam mu więc studia nad matematyką, w szczególności dziedzinami mocno formalnymi: np. klasyczna geometria, teoria zbiorów, topologia, algebra abstrakcyjna, albo może bliższy informatyce rachunek lambda. Matematyka jak mało co uczy poprawności i precyzji rozumowań. Oczekując na rzetelne wyniki życzę cierpliwości i sił do metodologicznych bada”

        W tej dziedzinie też daję radę :).

        Poszukującym prawdy sława!

        Polubienie

  4. Taa, no to Pan wykrystalizował dokładnie to co mi się po głowie kołacze od kilku już lat, ale przede wszystkim polecam czytać dużo z prac genetyków SAMODZIELNIE. Proszę sledzić takie osoby jak:

    Polako (forum biodiversity) / Davidski (pseudo blogowe na blogspocie))/ Tomatoes (nie wiem czy się David nie wk…, że wydaję jego „tajemnicę” ale to jego nick na Molgenie). Genetyka genealogiczna (głównie R1a i autosomalne porównania międzypopulacyjne na światowym poziomie – artykuł o Nim w Nature – http://www.nature.com/news/2010/101215/full/468880a.html)

    Pan Dr Łapiński, czyli Lappa, to już czysta nauka i genetyka (w wersji amatorskiej, ale wielu naukowców słabiej się na swoich dziedzinach zna niż ten „amator”), bez zagłębiania się w Panslawizmy (podobnie zresztą jak, przynajmniej oficjalnie, Polako). R1a, podejście, podkreślam, ściśle naukowe – więc na pewno nie wda się w spekulacje o królestwie SIS. Świetne źródło jesli chodzi o datowanie poszczególnych mutacji R1a i wiązanie z nimi (już samodzielne) różnych etapów ekspansji z terenów Lechickich (corded ware, rydwany na podbój Azji i potem Indii, Nordic Battle Axe etc…) 😉

    EastPole / Wiarus / Viraj (?! nie jestem pewien czy Viraj = EastPole) (najbardziej chyba zaawansowany „holistycznie” poster (tzn. równolegle historycznie / genetycznie i lingwistycznie) i jednocześnie absolutnie ni obawiający się bycia wyśmiewanym przez przedstawicieli „oficjalnej lingwistyki” na wielu forach. Najbliższy temu co Pan tu przedstawia, ale chyba jednak na daleko wyższym poziomie, polecałbym nawiązać współpracę, tudzież rozpocząć termin u mistrza 😉
    Podkreślam, że EastPole jest przeciwnikiem teorii wspólnoty Bałto-Słowiańskiej, uważa, że nigdy nie była to wspólnota językowa (jest to wynalazek propagandy Niemieckiej).

    Stare wpisy Wojewody na Forum Biodiversity, Woj nie włącza się w ostatnie dyskusje, bo chyba ma traumę po atakach hakerskich na AFB w 2013 i 2014r. i po utracie wpisów, w które włożył wiele pracy i wysiłku.

    No i subskrybowałem bloga, będę czytać chętnie. ale koniecznie proszę więcej poczytać jeśli trzeba kilka linków podeślę, ale mógł się Pan juz z nimi zetknąć bo czasem coś u Pana Białczyńskiego wrzucałem.

    Polubienie

    • Chyba w kolejnym poście wszystko udało mi się podlinkować, jak tam zacznie Pan czytać, to linki i linki z linków się „namnożą” gdyż na osoby ostujące na AFB zazwyczaj dają linki do opracowań, na któych opierają swe wypowiedzi.

      W zastawie linków jest też blog Konstantego Borisowa, bardzo ciekawe porównania sanskrytu i J. rosyjskiego, polecam!

      Nadal, niestety, jest silna tendencja u naszych wschodnich braci, do traktowania Rosji jako spadkobiercy Rusi i co dalej – jako „praslawniańskiej ojczyzny”, kompetnie ignorują Rosjanie fakty związane z wiedzą o R1a i o kulturach archeologicznych, które to wybitnie wskazują na tereny Lechickie jednak, jako na ojczyznę Słowian oraz „sugerują”, że to mogła być ojczyzna PIE (stąd wywędrowała we wszystkich kierunkach masa „mutacji R1a”, które potem rozwijały się na swoich już terenach

      I tak np. rzeczone Nordic Bronze Age -> http://www.forumbiodiversity.com/showthread.php/13605-New-branches-of-R1a1a1-post-all-updates-here-plz?p=1147035&viewfull=1#post1147035

      „The M458 in Scandinavia most likely comes from two main sources: Obodrite Slavic settlers on what eventually became the Danish islands, and Swedish Pomeranian migrants to Sweden, with names like Von Sydow or Von Below (note the ~ow ending, same as Russian ~ov).

      I wouldn’t call any of the R1a in Poland proto-Germanic. But the Polish Y2395+ might well be proto-Nordic Bronze Age.”..

      Polubienie

  5. Hmmm… Ciekawe fakty przedstawione – ale nie widzę nijak związków przyczynowo-skutkowych. To, że polska Wikipedia w zakresie językoznawstwa jest beznadziejna, wiadomo chyba każdemu, kto się tym choć trochę zajmuje. To, że języki słowiańskie należą do najbardziej archaicznych (co nie znaczy, że najstarszych), też wiadomo chyba każdemu, nie da się temu zaprzeczyć (i słownikowo, i fonetycznie, i morfologicznie).
    Ale twierdzenie, że w etymologii (słownikach) bazuje się na etymologii ludowej, jest dość naciągane. Można poznać przykłady?
    Albo że część definicji etymologicznych jest wzięta z d… – które, przykładowo?
    Podane przykłady (‚szpital’, ‚hotel’) – cóż, ktoś był leniem i podał najkrótszą możliwą historię bez wgłębiania się dalej (ale że są one zapożyczone, nie da się zaprzeczyć; ich rodzime odpowiedniki podałeś – ‚gospoda’ itp.). To tak, jak gdyby przy haśle ‚car’ podać tylko rosyjski źródłosłów. Podobnie często robi np. Długosz-Kurczabowa. Dużo ciekawszy jest słownik Borysia, albo nawet, mimo oczywistych wad, Bruecknera. A do Pokornego zaglądałeś?
    Wydaje mi się, że miałeś pecha w szkole, i na historii, i na polskim. Albo że zbyt ufnie wtedy do nauczycieli i ich słów podchodziłeś. 😉
    Czekam na odpowiedź – i pozdrawiam lingwistycznie! 🙂

    Polubienie

    • Jeśli chodzi o mnie, to zapewne zbyt ufnie podchodziłem do tego co mówili.

      „Ale twierdzenie, że w etymologii (słownikach) bazuje się na etymologii ludowej, jest dość naciągane. Można poznać przykłady?”

      No napisałem w artykule, że my teraz „musimy” bazować na „źródłach”, ale kiedyś „żródeł” nie było, więc te pierwsze „źródła” powstały jako proces, który teraz jest odrzucany jako „etymologia ludowa”, a nie poparta „źródłami”.

      Przykładów, o które prosisz tak teraz „znikąd” nie wyciągnę. Po prostu czasem się łapię za głowę, co za głupoty znalazłem i nie pamiętam już później, co to za głupoty były. Taki co mi do głowy na szybko przychodzi to to, że en:earth / de:Erde etymologia nieznana, a po arabsku Ziemia to Arda i ciężko to uznać za przypadek… Z ciekawostek, słowo „hotel” po hindusku znaczy dokładnie „restauracja niższego standardu” czyli to co u nas „gospoda” (bardziej się tam je niż śpi, ale spanie niewykluczone).

      Również pozdrawiam!

      Polubienie

  6. Mistrzu! Chylę czoła i pójdę za Tobą w ogień! A na poważnie, zawsze się zastanawiałem nad nieprzebranym bogactwem języka polskiego (vide Lem) i nieograniczonych możliwości tworzenia neologizmów. Nie czytałem Szejkspira po angielsku, ale wyobrażam sobie, że słówkami have – to – be, bez przypadków, trudno opisać rzeczywistość tak jak można to zrobić po polsku.

    Inna sprawa, już nie przynudzając: dzieci (co obserwuje po synu) uczą się języka po jego melodii. Jeżeli Polacy wyjadą do innego kraju, nie mając kontaktu z innymi Polakami, ich dzieci będą mówić dziwnym polskim, coraz bardziej dziwnym, aż w końcu powstanie zupełnie inny język. Patrz to dziwne plemię polskie gdzieś tam w Turcji (nie pamiętam jak się nazywają, ale ponoć myślą o sobie że są Polakami), inny przykład to Tahiti. Czarni jak smoła murzyni w spieczonym słońcem kraju mówiący dziwnym polskim….

    Polubienie

    • W ogień może to nie idź, bo ja też często się mylę. Ale jak nagłośnię błędną teorię to zaraz mi ktoś wytknie gdzie błędy i można to potem poprawić i się przy okazji tego dowiedzieć. O ogniu i polskich koloniach i Polakach za granicą będą oddzielne artykuły.

      Polubienie

  7. To „k” jest skrótem od „psychopata”, „debil”, „banderowska chasbara” czy „chazar”?! A może jakaś jakże szlachetna kompilacja?

    Passusy:
    -„ukraiński odwet na Wołyniu”(sic!) – 250 tys. bestialsko zaszlachtowanych lub spalonych żywcem przez ukraińców polskich kobiet,dzieci i mężczyzn na Wołyniu, w Małopolsce Wschodniej, na południowym Polesiu i na Podkarpaciu w latach 1939-1947 miało być odwetem niby za co?! Czyim odwetem i odwetem na kim!?!
    -„Polska zdradza Ukraine w 1921 roku”(sic!)- jaką „ukrainę” w 1921 roku!? Ukraina powstała jako sezonowe państwo dopiero w 1991 roku. Bo chyba nie chodzi ci o petlurowskich bandytów którzy z żydo-bolszewikami bić się specjalnie nie chcieli, za to z upodobaniem grabili i mordowali w bestialski sposób(to taka cecha narodowa) polskich i żydowskich cywilów.
    zupełnie tę stronę dyskwalifikują.

    Polubienie

    • Ukraina powstała jako państwo sezonowe w 1991 roku właśnie dlatego, że została zdradzona w 1921 roku przez swojego sojusznika czyli Polskę. Nie usprawiedliwiam mordu na Wołyniu. Było to zło i każdy o tym wie. Jednak jeśli ja idę z Tobą na układ, a potem za Twoimi plecami dogaduję się z Twoim wrogiem i wbijam Ci nóż w plecy. A tak zrobiliśmy my Ukraińcom w 1921 roku. Odwet powinien być bardzo dotkliwy.

      Trochę statystyk. Ukraina na polskiej zdradzie straciła 5 mln ludzi (wielki głód po przyłączeniu do ZSRR). Polska na mordzie wołyńskim straciła 250 tys. ludzi. Obie strony straciły obywateli w bestialski sposób. Polakom zażynano noworodki na oczach matek, obcinano głowy synów na oczach rodziców, gwałcono córki na oczach ojców itd. Ukraińców po prostu zagłodzono by sami siebie nawzajem pozabijali i zjedli.

      Jednak zawsze jest tak, że zdradzają politycy, a cierpią tysiące niewinnych obywateli. Odwetu politykowi nie zrobisz. Prosty wniosek, zlikwidować wroga demokracji czyli politykę, wszyscy wiedzą, że jest zbędna, jednak jej nie likwidujemy, a przecież to samo zło. Kiedyś mieliśmy w Polsce „wiec” czyli demokrację polską, a potem przyszła demokracja zachodnia i mamy bajzel.

      Polubienie

      • Po zajęciu Kijowa przez oddziały Polskie . Naczelnik wydał odezwę do Ukraińców , aby ci wstępowali do SWOJEJ armii celem pogonienia bolszewików i co?!! i nic . Więc jak my obroniliśmy się przed ruską zarazą . To co mieliśmy oddać woj. lwowskie ? Wołyń ?. Wmówiono nam że Wilno, Lwów to nie nasze tj. nie należy do plemion tzw. Słowian Zachodnich . Te ziemie były od zawsze nasze. Ukraincy uważają , że Kraków to ich miasto proszę poczytać ich bzdety. Nestor kronikarz Ruski jasno stwierdził ,iż to Lech a następnie jego synowie założyli wszystkie miasta swoich czasów na Rusi .Troszeczkę mniej megalomani w związku z ukraincami a więcej realizmu . Proszę porównać „naszych” kozaków a kozaków dońskich jaka różnica tutaj bandyterka a tam służebność dla cara. Mimo to szacunek dla Pana.

        Polubienie

      • Hmm. Realizm realizmem, ale umów trzeba dotrzymywać. Możliwe, że zarzucona mi megalomania ukraińska istnieje sprowokowana aktualnymi wydarzeniami we wschodniej Rzeczpospolitej. A często spotykam się z komentarzami typu „banderowcy” czy „mordercy”, a niestety wychodzi mi, że sami ich sobie wykreowaliśmy :/. Swoją drogą dziękuję za info z tą odezwą, bo o niej nie wiedziałem.

        Polubienie

  8. Ale przecież to powinno być proste, zwłaszcza dla około-historyka – chodzi o czas i skalę roli kulturotwórczej Słowian w danej przestrzeni historycznej… także tej lingwistycznej.. Słowianie mieli ją lokalną (raczej nie szerzyli swojej kultury daleko poza zasięg zamieszkiwania, nie tworzyli imperiów ani nawet zorganizowanych wysoko państw, nie generowali postępu ani wynalazków) i raczej nie epatowali na zewnątrz czymś co ktoś inny mógłby przejąć. Stąd rola łaciny jako podstawy wielu języków…
    I jeśli nasz przebogaty, finezyjny język z prostej linii pochodzi z Indii czy nawet wysp Seszele, to co z tego. Przynieśli go nasi praprzodkowie stamtąd i tyle… Stworzyli fajną kulturę która siedziała w lesie. (Ąle żeby nie było że to kultura gorsza niższa czy jakakolwiek… po prostu inna.. z innymi priorytetami ) i w lesie (mentalnie) nadal siedzi, wiec raczej nie oczekujmy rewolucji w przyszłości.. demograficznie też nie może się równać z dynamiką kultur afrykańskich i azjatyckich…
    trudno oczekiwać, żeby wyraz szpital albo hotel miał źródłosłów słowiański skoro Słowianie nie znali tej instytucji…
    tok rozumowania przyczynowo-skutkowego artykułu do wymiany..

    Polubienie

    • Nie zrozumiałeś idei. Właśnie o to chodzi, że wszystko, co pochodzi z Ziem Słowiańskich jest ignorowane. Przyczyny są różne, ale skutek ten sam. Jeśli komputer wynajdziesz w Polsce, to zostanie to zignorowane i zapomniane, a jeśli ten sam komputer wynajdziesz w UK, DE czy USA to przed Tobą sukces. A nawet jak się wybijesz, to oficjalnie nie zostaniesz Polakiem :). Daleko nie trzeba szukać. Zrób sondę (w niesłowiańskim kraju) o narodowość Marii Curie Skłodowskiej, a się dowiesz o czym mówię. Nie wiem czy 5% ludzi odpowie, że była Polką. Za 500 czy 1000 lat, nasze prawnuki będą się uczyć, że była Francuzką, a mądre głowy będą miały na to setkę różnych „wiarygodnych” źródeł.

      Polubienie

  9. No właśnie nie zauważyłem żadnej naukowości w powyższych wywodach. A szkoda, bo bardzo bym chciał ujrzeć potwierdzenie naszej siły.

    Brak możliwości odpowiedzi na odpowiedź zniechęcił mnie do dalszej dyskusji.

    Problem autora nie polega na wnioskach, całkiem ciekawych skądinąd, ale na błędnej metodologii, czy też właściwie na jej całkowitym braku, co podważa jakąkolwiek wiarygodność.

    I to jest właśnie immanentna cecha pseudonauki – odrzucanie uznanych wyników nie poprzez własne badania, ale przez aprioryczne stwierdzanie zafałszowania nauki głównego nurtu i fanatyczne utrzymywanie prawdziwości własnych, niepotwierdzonych teorii.

    Sam swoich przemyśleń nie publikowałem, bo wciąż nie potrafię uwiarygodnić swoich wniosków. Co nie oznacza, że zarzuciłem badania.

    Poza tym, czy naprawdę można uznać, że 13+2 = 15 jest „prawie równe” 21 = (9+1)+(7+4)? Z drugiej strony 21 jest o 40% większe od 15, a więc „prawie” o połowę większe. Jeśli to jest to radzenie sobie z matematyką, to nie trzeba mi więcej.

    Polubienie

    • Nie traktuj tego jak atak, ale idąc Twoim tokiem rozumowania to nie ma żadnej naukowości i w Twoich wywodach, a szkoda, bo może by to coś wniosło.

      „I to jest właśnie immanentna cecha pseudonauki – odrzucanie uznanych wyników nie poprzez własne badania, ale przez aprioryczne stwierdzanie zafałszowania nauki głównego nurtu i fanatyczne utrzymywanie prawdziwości własnych, niepotwierdzonych teorii.”

      Rozumiem, że skoro nie przedstawiłeś dowodów obalających moje wnioski, to znaczy, że jest to „fanatyczne utrzymywanie prawdziwości własnych, niepotwierdzonych teorii”.

      „Poza tym, czy naprawdę można uznać, że 13+2 = 15 jest „prawie równe” 21 = (9+1)+(7+4)? Z drugiej strony 21 jest o 40% większe od 15, a więc „prawie” o połowę większe. Jeśli to jest to radzenie sobie z matematyką, to nie trzeba mi więcej.”

      Po tym tekście zaczynam Cię podejrzewać, że nie jesteś tu z przypadku :). Dlaczego łączysz Romanów z Germanami jako jedną grupę? Bądźmy sprawiedliwi, równie dobrze możemy połączyć Słowian z Germanami przeciwko Romanom i mamy wtedy 23 do 10, albo Słowian z Romanami przeciwko Germanom i wtedy mamy 22 do 11 oczywiście zawsze na korzyść Słowian. Na 4 sposoby liczenia (każdy oddzielnie oraz 3 x dwóch na jednego) Ty wybrałeś akurat ten, w którym słowiańska przewaga nie jest widoczna. I jeśli nie jest to celowe działanie, a przypadek, to może zastanów się, dlaczego Twój umysł z 4 możliwych stosunków liczb wybrał właśnie tę, gdzie Słowianie nie mają większości. Ciekawa ta Twoja matematyka, nie powiem :).

      Polubienie

      • To Ty słowami „Nie trzeba być matematykiem po studiach, by zauważyć, że państw słowiańskich i bałtyckich jest prawie tyle, ile wszystkich pozostałych” stawiasz Słowian naprzeciw reszcie ludów Europy. Ja tylko skomentowałem owo „prawie”.

        Swoich wywodów nie przedstawiam, bo ich nie potrafię w pełni obronić. Ja tylko twierdzę, że to co robisz, to nie nauka, tylko brednie. Dlaczego? Nie przedstawiasz żadnych dowodów, tylko rzucasz pomysły i agitacje. Przy okazji pokazujesz, że w ogóle nie rozumiesz pojęcia metodologii naukowej, której podwaliny złożył Tales. Czyżby on też był wojującym antyslawistą?

        Idąc zaś Twoim tokiem „rozumowania”, naprawdę można dowieść, że Jezus był Polakiem. Podaruję Ci przykład: u Długosza poświadczone są funkcjonujące od zarania dziejów określenia Jesza, Jessa, jako pierwotne określenie Peruna, który jako gromowładca jest protoplastą Zeusa. Poprzez greckie mity dostał się na Bliski Wschód, gdzie jako Jeszua został nazwany synem Jahwe, by pod zlatynizowanym imieniem Jezus podbić większą część współczesnego świata i rękami swych wyznawców zafałszować pierwotny czas powstawania poszczególnych grup mitów. Brednie.

        Nie badasz historii i wędrówek ludów. Nie badasz, ba, wydaje się, że w ogóle nie znasz ewolucji języków. Wzorujesz się na źle pojętych podobieństwach brzmieniowych. Używasz faktów zaczerpniętych z wikipedii, którą uważasz za oszukańczą i zdominowaną przez onych – wrogów Słowian.

        Przykład błędu metodologicznego: w okresie nowożytnym wiele słów przeszło do polskiego z łaciny, potem z francuskiego, obecnie z angielskiego, w tym słowo „hotel”. To prawda, że na ten obiekt mamy własną antyczną nazwę „gospoda”. Ale nie sposób dowieść bez pisemnych poświadczeń z odpowiednio dawnych czasów, które słowo pochodzi od którego, o ile w ogóle nie powstały z jakiegoś innego wspólnego źródła, albo wręcz nie pojawiły się zupełnie niezależnie, choć w stosunkowo podobnym brzmieniu. Nie wiesz tego, zasłaniając swoją niewiedzę słowami „to oczywiste”. To są właśnie te źródła, których nie masz. Których nota bene nikt nie ma. Pokrewieństwo gospoda – hospital jest prawdopodobne (ale wcale nie konieczne!), jednak wciąż bez możliwości wykazania kierunku zależności. Znasz na tyle historię rozwoju francuskiego czy angielskiego, by wiedzieć, ze słowo „hospital” jest zapożyczone, podczas gdy nasza „gospoda” rdzenna? Znasz powody, dla których współczesny francuski tak bardzo różni się w wymowie i w piśmie? Wiesz, jakie skutki przyniosło tzw. great wovel shift w angielskim? Masz pewność, że w polskim nie było tak gwałtownych zmian? Na każde z tych pytań odpowiedź jest przecząca.

        A w Twoich tekstach takich błędów metody jest pełno. Ponadto brakuje tu choćby elementarnego krytycyzmu wobec własnych wyników, a to podstawa wiarygodności badań.

        Trafiłem tu celowym przypadkiem – szukając czegoś o moich słowiańskich przodkach. I już nie pierwszy raz przekonuję się, jak trudno jest znaleźć jakiekolwiek rzetelne informacje na temat Słowian, tak w pismach dawnych, jak i współczesnych. A teraz zawiedziony waham się pomiędzy chęcią przejrzenia tych Twoich kilkuset stron notatek w celu wyszukania czegoś wartościowego, a nie powracaniem tu nigdy więcej.

        Polubienie

      • „To Ty słowami „Nie trzeba być matematykiem po studiach, by zauważyć, że państw słowiańskich i bałtyckich jest prawie tyle, ile wszystkich pozostałych” stawiasz Słowian naprzeciw reszcie ludów Europy. Ja tylko skomentowałem owo „prawie”.”

        Masz rację. Niestety nie znam wszystkich wpisów na pamięć i nie wiedziałem do czego się odwołujesz. Teraz rozumiem o co chodziło.

        „Swoich wywodów nie przedstawiam, bo ich nie potrafię w pełni obronić.” – hmm, rozumiem to, ale ja postanowiłem podejść do tego dokładnie odwrotnie, że lepiej jest napisać 100 rzeczy, z czego niech chociaż 10 będzie trafnych, aniżeli nie napisać nic i wtedy nic nowego się nie dowiemy.

        „Nie przedstawiasz żadnych dowodów, tylko rzucasz pomysły i agitacje.” – czyli robię dokładnie to samo co wszyscy, nie przypominam sobie ze szkoły czy z artykułów żadnych „dowodów”… mówiono mi, że „tak jest” i koniec, bo jakieś mądre głowy to wymyśliły, ale dowodu nigdy nie było. Tak samo jest teraz, pełno mądrych książek o historii, ale dowodów też tam nie ma… bo nie może być, bo jak wszyscy wiemy – nie istnieją.

        „Idąc zaś Twoim tokiem „rozumowania”, naprawdę można dowieść, że Jezus był Polakiem. Podaruję Ci przykład: u Długosza poświadczone są funkcjonujące od zarania dziejów określenia Jesza, Jessa, jako pierwotne określenie Peruna, który jako gromowładca jest protoplastą Zeusa. Poprzez greckie mity dostał się na Bliski Wschód, gdzie jako Jeszua został nazwany synem Jahwe, by pod zlatynizowanym imieniem Jezus podbić większą część współczesnego świata i rękami swych wyznawców zafałszować pierwotny czas powstawania poszczególnych grup mitów. Brednie.”

        Ale dlaczego niby są to brednie? Znów opinia, brak dowodu. Nie mówię, że to prawda, bo też nie mam dowodu. Ale skoro mi każesz udowadniać każdą tezę, to swoją również udowodnij :).

        „Nie badasz historii i wędrówek ludów. Nie badasz, ba, wydaje się, że w ogóle nie znasz ewolucji języków. Wzorujesz się na źle pojętych podobieństwach brzmieniowych. Używasz faktów zaczerpniętych z wikipedii, którą uważasz za oszukańczą i zdominowaną przez onych – wrogów Słowian.” – a skąd Ty wiesz, co ja badam? 🙂 Wikipedia jest po prostu zbiorem oficjalnych źródeł, co innego są fakty, a co innego są opinie (choć czasem ciężko je odróżnić). Na Wiki jest to i to. Nie rozumiem, dlaczego Twoim zdaniem nie powinienem brać faktów z Wikipedii, skoro nie zgadzam się z wnioskami i opiniami dotyczącymi tych faktów.

        „Przykład błędu metodologicznego: w okresie nowożytnym wiele słów przeszło do polskiego z łaciny, potem z francuskiego, obecnie z angielskiego, w tym słowo „hotel”. To prawda, że na ten obiekt mamy własną antyczną nazwę „gospoda”. Ale nie sposób dowieść bez pisemnych poświadczeń z odpowiednio dawnych czasów, które słowo pochodzi od którego, o ile w ogóle nie powstały z jakiegoś innego wspólnego źródła, albo wręcz nie pojawiły się zupełnie niezależnie, choć w stosunkowo podobnym brzmieniu.” – No to skoro nie ma dowodów w żadną ze stron, to dlaczego wyprowadzanie polskich słów z zachodu „jest OK”, a wyprowadzanie zachodnich słów z polskiego „nie jest OK”? – nie kwestionuję tu, że słowa hotel czy szpital bezpośrednio trafiły do nas z zachodu (choć mogą mieć rodowód słowiański), bulwersuje mnie bezkrytyczne podejście do tego, że wszystko jest z zachodu, a może wcale nie być.

        „Znasz na tyle historię rozwoju francuskiego czy angielskiego, by wiedzieć, ze słowo „hospital” jest zapożyczone, podczas gdy nasza „gospoda” rdzenna?” – nie znam na tyle by być tego w 100% pewnym, ale znam na tyle, by być pewnym w 70-80%.

        „A w Twoich tekstach takich błędów metody jest pełno. Ponadto brakuje tu choćby elementarnego krytycyzmu wobec własnych wyników, a to podstawa wiarygodności badań.” – Znów nie odrobiłeś pracy domowej. Krytycyzmu wbrew pozorom trochę jest, po prostu wybrałem taki styl pisania. Książek o gdybaniu jest pełno, książek naukowych też jest pełno, niestety po 3 stronach robi się nudno. Moim celem jest trafieniem z wątpliwościami pod strzechy. Nie mówię, że mam talent pisarski, bo to pierwsze moje dzieło w życiu jakie poszło do wiadomości publicznej. Dlatego ma to być napisane językiem luźnym, dosadnym, czasem zabawnym (choć to zależy od konkretnej osoby czy dany humor komuś pasuje). I taki jest cel tego bloga.

        Jeśli szukasz czysto naukowej debaty, to musisz iść niestety gdzie indziej. Oczywiście też mnie ona interesuje, ale tutaj zanudzilibyśmy czytelników. Traktuj ten blog nie jako prawdę objawioną, a jako zbiór ciekawostek, które razem wzięte budują obraz historyczny naszych przodków jako dalece inny niż ten co nam pokazywano całe życie. Niekoniecznie musi być on nieprawdziwy, ale nieprawdziwy też nie. Prawda jak zawsze jest gdzieś po środku. Jednak to nie znaczy, że informacje które publikuję muszą być nie prawdziwe.

        Jeśli mogę coś podpowiedzieć, to jak gdzieś widzisz błąd (np. logiczny), to mi spokojnie pisz, ja też się uczę, przeanalizuję i poprawię. Jednak to, co napisałeś do tej pory sprowadza się w skrócie do: „nie pisz nic, póki nie będziesz pewien na 100%”, a to znaczy, że nigdy nikt by nic nie napisał, bo nigdy nie ma pewności 100%. Jednak zapominasz o tym, że Ci co publikują „oficjalne dokumenty” też nie wiedzą na 100%, a często i mało wiedzą, a i tak publikują. A potem my i nasze dzieci się tego uczą jako najprawdziwszej prawdy.

        Polubione przez 1 osoba

      • Może bardziej podoba Ci się blog Pana Białczyńskiego? On pisze „bardziej naukowo” ode mnie. Uznałem, że potrzebny jest blog „luźniejszy” i po to go zrobiłem. Może tam Ci się będzie bardziej podobało :).

        Polubienie

  10. Wikisłownik, jak i Wikipedia, stanowią – ze swego durnego założenia – jedynie kompilację innych źródeł. Dlatego, niestety, nawet dyplomowany ekspert z danej dziedziny nie może (bez „przemycania” wiedzy) wpisać tam nic, co nie zostało dotąd gdzieś opublikowane.

    Co śmieszne, ten wpis na tym blogu już jest „źródłem” i można go, z pewnym powodzeniem, użyć dla uwiarygodnienia jakiejś etymologii 😉

    Polubienie

  11. Kamil może kontakt z panem Pawłem Szydłowskim coś pomoże w etymologii
    tu jest interesujący filmik właśnie o pochodzeniu słowian.

    Polubienie

    • Z Panem Szydłowskim jesteśmy w kontakcie :). Jednak on interpretuje bardziej kroniki, a mniej pochodzenie słów, a ja bardziej pochodzenie słów, a mniej kroniki. Widzę u Pana Szydłowskiego czasem błędy w tłumaczeniach słów, a On zapewne u mnie też trochę znajdzie :). Nie mniej jednak polecam, przydaje się bardzo dla nowicjuszy jako „terapia szokowa” :).

      Polubienie

  12. „nie pisz nic, póki nie będziesz pewien na 100%”

    – osobiście tak zrobiłem póki co, ale tutaj chodziło mi raczej o: „nie pisz, że coś jest prawdą, jeśli nie jesteś tego pewien na 100%”. I owszem, to założenie boleśnie ogranicza zakres tego, o czym można napisać.

    „ja postanowiłem podejść do tego dokładnie odwrotnie, że lepiej jest napisać 100 rzeczy, z czego niech chociaż 10 będzie trafnych, aniżeli nie napisać nic i wtedy nic nowego się nie dowiemy.”

    „Moim celem jest trafieniem z wątpliwościami pod strzechy. Nie mówię, że mam talent pisarski, bo to pierwsze moje dzieło w życiu jakie poszło do wiadomości publicznej. Dlatego ma to być napisane językiem luźnym, dosadnym, czasem zabawnym (choć to zależy od konkretnej osoby czy dany humor komuś pasuje). I taki jest cel tego bloga.”

    „Jednak zapominasz o tym, że Ci co publikują „oficjalne dokumenty” też nie wiedzą na 100%, a często i mało wiedzą, a i tak publikują. A potem my i nasze dzieci się tego uczą jako najprawdziwszej prawdy.”

    Ty też publikujesz i też swoje pomysły traktujesz (sądząc, być może mylnie, choćby po stylu) jako najprawdziwszą prawdę. Niech będzie, że na 100 stwierdzeń, 10 jest prawdziwych. W ten sposób oprócz 10 wiarygodnych informacji podajesz 90 bezzasadnych. Trafiasz z takim bagażem pod strzechy, przez co nie dość, że wiarygodnych informacji wciąż jest niewiele, to jeszcze trzeba je odsiewać z mnóstwa czczych wymysłów, jakby bez tego problemów badawczych było mało. I wszystko to rozsyłasz w świat w stylu sugerującym brak jakichkolwiek wątpliwości, do których przyznajesz się dopiero w dyskusji. Dlatego uważam te teksty za szkodliwe. Uwypukilj tę dziesiątkę, a resztę zostaw, nazywając ją wprost ciekawymi choć wciąż niepotwierdzonymi domysłami.

    Oczywiście wolno, a nawet należy, nieustanie podważać to, co w nauce zostało już uznane. Tyle że ciężar dowodzenia w takim przypadku spada na obalającego, ze względu na to, że owo uznane ma już swoje potwierdzenia. Być może potwierdzenia błędne, ale te błędy trzeba wyszukać i naprawić.

    Fakt, że niebacznie popełniłem błąd, będąc zasugerowanym stwierdzeniami o prowadzeniu badań, traktując tutejsze wpisy jako coś więcej niż zbiór ciekawych pomysłów. I rzeczywiście przyznaję, że jest duża potrzeba lżejszych traktatów, nie tylko ściśle naukowych. Ale nawet popularyzacja nauki, choć w ogólności nie wymaga naukowej precyzji, to jeśli już korzysta z własnych uzasadnień obok podania stricte naukowych podstaw, np. w bibliografii, to niech te uzasadnienia nie naciągają tego, co wiadomo. Dlatego lubię styl popularyzacji astrofizyki – tam wiele trudności i niejasności jest zamiatanych pod bibliografię, ale przypuszczenia są jawnie nazywane przypuszczeniami i nie ma przekłamań na potrzeby niewtajemniczonego w proces badawczy czytelnika. Za to czytelnik wtajemniczony może z powodzeniem samodzielnie zbadań przedstawiony tok rozumowania.

    Tego właśnie mi tutaj brakuje. Dlatego całość tekstów wydaje się być bliższa beletrystyce, powiedzmy czymś pomiędzy „Starą baśnią”, a twórczością Dukaja, niż sprawozdaniu z rzetelnych badań, za jakie są podawane. Ciekawe, chwytliwe, zero gdybania i niejasności, ze słodkimi rodzynkami faktów w pulchnym cieście wciągającej fabuły. Słowem, fantastyka.

    Przykład z fizyki. Jasną zapewne jest różnica pomiędzy:
    1) Feynmana wykładami z fizyki,
    2) Krótką historią czasu S. Hawkinga,
    3) powieściami H.G. Wellsa.
    Według mnie pożytecznie byłoby, gdybyś zdecydował i wyraźnie określił, którą z tych trzech dróg chcesz tutaj podążać i trzymał się swojego wyboru.

    Jeszcze jedno, co tu znalazłem:
    „Nie mam formalnego wykształcenia lingwistycznego. Wszystkie języki znam z praktyki i teorii. Nie mam przez to narzuconego myślenia „odgórnego”. Nigdy nie miałem profesora, do którego musiałem się dostosować, aby „zdać”. Dzięki temu nie spotka mnie również „kara” w postaci „wykluczenia” z grona naukowego, która spotyka tych, co się wyłamują z odgórnie narzuconych zasad poprawności politycznej.”

    Nie masz formalnego wykształcenia, więc z jakiej teorii znasz języki? Ale to akurat mało istotny szczegół. Brak formalnego wykształcenia daje ci wolność od tego, co nazywasz myśleniem „odgórnym” – i to Twoja zaleta. Ale brakuje Ci warsztatu badawczego budowanego w trakcie nabywania formalnego wykształcenia, a to duża wada. Możesz stworzyć swój własny warsztat, ale to wymaga talentu, pracy i sporej intuicji w zastąpieniu metod opracowywanych i doskonalonych nierzadko całymi pokoleniami. To jak z muzykami – nie trzeba kończyć szkoły muzycznej, nie trzeba nawet znać zapisu nutowego, by zostać wybitnym muzykiem, ale tak czy inaczej, trzeba nauczyć się wybitnie grać. A w tych tekstach jest mnóstwo zgrzytów.

    PS. Pana Białczyńskiego czytywałem. Np. jego hipoteza polskich run, czy też runów jest interesująca. Ale póki co, to wciąż tylko hipoteza.

    Polubienie

    • Jest jeden problem z wykształceniem w dzisiejszych czasach, wszyscy ludzie kształcący się w tej dziedzinie, a także innych… np. historia, archeologia uczą się rzeczy którzy inni stwierdzili że są faktami, niepodważalnymi rzeczami.
      Jeżeli student stwierdzi że ma inne zdanie i nawet znajdzie dowody, to będzie uwalony jako osoba która nie chce przyjąć do wiadomości ogólnej znanej wiedzy. Propagandy.

      Bo dlaczego uczymy się na historii o bogach greckich, rzymskich, a nie Słowiańskich? Dlaczego na języku Polskim nie uczą nas znaczenia słów, skąd się wywodzą, tylko każą nam czytać wiersze w których często jako dzieci nie rozumiemy co znaczą słowa?

      Polubienie

    • Wybacz tak długi czas odpowiedzi, ale nie mam go za dużo, a ta rozmowa raczej do niczego nie doprowadzi, więc czas na nią poświęcony jest marnowany. Jeśli chcesz, to możemy się spotkać kiedyś przy herbacie lub piwie i pogadać i wtedy może coś wartościowego z tego powstanei, bo głupio nie piszesz, tylko „szukas dziury w całym”. Nie mam niestety czasu na pisanie „wierszy”, z których nic nie wynika. Myślę, że z czasem jak poczytasz więcej postów, myślenie Ci się zmieni (albo i nie).

      „Ty też publikujesz i też swoje pomysły traktujesz (sądząc, być może mylnie, choćby po stylu) jako najprawdziwszą prawdę. Niech będzie, że na 100 stwierdzeń, 10 jest prawdziwych.”

      Gadasz tu jak pani Jadzia z jakiegoś urzędu unijnego :). Ja nie napisałem, że 10 jest prawdziwych na 100, ale „jeśli chociaż 10 będzie trafnych”. W moim mniemaniu 100 na 100 jest trafnych i prawdziwych, chyba że potrafisz udowodnić, że nie jest, ale że mogę się mylić, to niech będzie 70 na 100. Ale nawet jeśli byłoby 10 na 100 (a nawet i 3 na 100), to i tak ma to sens, bo tych 10 sam często nie znajdziesz i nie odkryjesz, bo wiedzą zwożę z innych krajów, albo sam często kojarzę fakty, bo akurat mam do tego przypadkowe w danym czasie predyspozycje (przypadkowo znam akurat te języki i odwiedziłem w odpowiednim czasie te kraje, które akurat były potrzebne do skojarzenia danego faktu). Potem te moje fakty ktoś sprawdzi i swoim już w pełni naukowym okiem wybada czy moje myślenie jest prawidłowe czy błędne i temat rozwinie lub zakopie. Jednak nie mógłby tego zrobić, gdyby nie ziarnko pochodzące właśnie stąd. Osobiście uważam, że powinieneś zatrudnić się w jakimś urzędzie, najlepiej od dotacji unijnych. Będziesz się tam czuł jak ryba w wodzie, mogąc szukać dziury w całym całymi dniami :).

      Jak chcesz się spotkać, nie ma sprawy… przekaż mi jak chcesz swoje wykopane materiały, może opublikuje za Ciebie, pisząc że to Twoje (albo i nie – jak nie chcesz)… ale czasu na pisanie kolejnych wierszy już nie będę poświęcał, bo wolę poświęcić ten czas na własne wykopaliska :). Jeśli ta forma komunikacji (treściwe spotkanie + blog) Ci odpowiadają to zapraszam, jeśli nie to Ci niestety pomóc nie mogę i musisz szukać szczęścia gdzie indziej.

      Pozdrawiam serdecznie (bez ironii – bo mimo, że się z Tobą nie zgadzam w metodach, to to co chcesz przekazać ma dla mnie oczywiście sens i to rozumiem)

      k.

      Polubienie

  13. Naprawdę nie wiem czemu NIEKTÓRZY są tak bardzo negatywnie nastawieni do tego bloga i tego co pisze autor . Od razu zaznaczył swoje zdanie , punkt widzenia itd . Jeśli się komuś nie podoba to po prostu niech nie czyta . Ja uważam ,że osoba mądra to taka która POSZUKUJE prawdy co jest z pewnością celem na całe życie niż taka która na siłę próbuje wmówić że NIE ponieważ ”Nie i tyle” ,”Bo jestem mądrzejszy” , ”Bo nie zgadza się z moim światopoglądem” =.= . To blog dla ludzi którzy chcą dowiadywać się prawdy o naszych przodkach . Wiadomo ,że nigdy nie mam pewności czy na pewno jest prawdo absolutną i oświetloną . Żyjemy w takich czasach , w których nie możemy być pewni czy jutro się obudzimy a tu mówić w ogóle o prawdzie ..
    Tak czy inaczej 😉 , autorowi bloga bardzo dziękuję za udostępnianie takich informacji . Normalnie bym się nie domyśliła co może kryć historia . Dzięki temu czuję się dumna ,że jestem Polką ( znaczy , chodzi o to ,że czuję się bardziej dumna ) . Mam nadzieję ,że będzie pan kontynuował swoją pracę i budził Polaków z Matrixa . Pozdrawiam !

    Polubienie

  14. Do autora blogu.
    Robisz bardzo dobrą robotę. Nie przejmuj się głupimi wpisami trolli. Robią to specjalnie, aby Cię zniechęcić. Prawda w oczy kole. Bardzo często są to dyżurne klechy siedzące w sieci i śledzące takie blogi. Krew ich zalewa, że prawda jest odkrywana. Rozpada się ich system zniewolenia umysłów.

    Polubienie

    • Hmmm… jeżeli mam być szczery, to nie widzę żadnych trolli, blog jest bardzo ciepło przyjmowany praktycznie wszędzie, gdzie się pojawi. Uwagi krytyczne, które tam się pojawią też mają swój sens, więc nie ma co narzekać. Ogólnie to blog momentami jest tak popularny, że aż nie wierzę w statystyki :).

      Jedyne „sensowne” zarzuty są o „brak naukowości” i o „naginanie faktów”, ale ja… się z tymi zarzutami… zgadzam :), bo to nie miał być nudny blog naukowy i właśnie miał trochę kierunkować fakty (ale NIE kłamać, żeby ktoś nie pomylił), by dodać trochę sensacji. Oczywiście ewentualne naginanie faktów jest w odwrotną stronę, niż robi to „oficjalna nauka” (która też oczywiście te same fakty nagina w drugą stronę). I chyba się to ludziom podoba, bo w 2 miesiące blog odwiedziło 70 000 ludzi!

      Dam przykład, żeby mnie źle nie zrozumieć. Runy znajduje się w Skandynawii i Polsce. Połączenie i dla mnie i dla nauki jest jasne, tylko interpretacja inna. Dla nauki jest to dowód na obecność Skandynawów w Polsce, a dla mnie na obecność Polaków w Skandynawii. „Naukowcy” nie mogą zakładać, że to Polacy byli w Skandynawii, bo Polska powstała według nich w 966 roku, a runy są starsze (więc jak nie było Polaków, to nie mogli być w Skandynawii). Ich argumentem, że ja naginam fakty jest to, że runy są napisane po germańsku, a moim że oni naginają jest to, że mamy runy również napisane po słowiańsku. Chodzi mi o doprowadzenie do równowagi argumentów, a nie totalne ignorowanie faktów przeczących oficjalnej wersji.

      I jak na tyle odwiedzin, to trollowania w zasadzie nie ma. Spodziewałem się kilkanaście wejść dziennie i fali krytyki, a jest naprawdę dobrze.

      W każdym bądź razie dziękuję za ciepłe słowo.

      Polubienie

  15. Muszę wprowadzić małą poprawkę do zejścia z drzew przez Słowian. Otóż obyło się to dzięki „łasce chrztu” jaki mieli zaszczyt otrzymać, gdyż podczas ceremonii odpadły im ogony. Wtedy właśnie wg Vatykańskiej historii nastąpił skok cywilizacyjny Słowian, ponieważ nie mając czym się trzymać gałęzi zaczęli grzebać dziury w ziemi na swoje siedliska.

    Pozdrawiam
    Tom

    Polubienie

    • Tja, ta „laska chrztu” germanskiego Cesarstwa Rzymskiego odbija sie czkawka wszystkim do dzisiaj. Po drodze byla III Rzesza z checia zawladniecia nad Europa. Dzisiaj nazywa sie to Unia Europejska a roznica polega teraz na tym, ze mniej zdobywa sie mieczem i ogniem a wiecej chorym systemem finansowym popieranym chora polityka tejze Unii.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s